poniedziałek, 29 grudnia 2008

post ósmy

oto świadectwo emancypacji: z emilią i julką sikałyśmy w te same niemieckie pieluchy, pierwsze we wsi z resztą (pan tomek je przywiózł), mija dziewiętnaście lat (sic!) i teraz emilia szczęśliwie córeczkę zuzię rodzi (podobno prześliczna; julce nie udało się ememesa wysłać, szlag), a my się z julką dumnie opierdalamy, chociaż każda z innego powodu, i coś mi mówi, że opierdalać się bedziemy jeszcze czas jakiś, chyba że prawo zmienią, choć ono i tak nie działa wstecz, więc dla julki szans chyba nie ma, ale dla mnie też, tak naprawdę, więc nie się przejmujmy, c'est la vie, ale damy rade, fajnie, że z tych samych pieluch tak różnie nam się wyrosło, pozdrowienia dla całej trójki, ojcem jest patryk, największy przystojniacha z mojej klasy z podstawówki, no, przynajmniej to nas łączy, że gust mamy wyborny (to tak pół żartem, pół serio), dopiero teraz zauważyłam, że napisało mi się posta bez kropki, czytelne to?

do napisania.

1 komentarz:

  1. Najlepsze to małe kina
    w rozterce i w udręce,
    z krzesłami wyściełanymi
    pluszem czerwonym jak serce.

    Na dworze jeszcze widno,
    a już się lampa kołysze
    i cienie meandrem biegną
    nad zwiastującym afiszem.

    Chłopcy się drą wniebogłosy
    w promieniach sztucznego świata,
    sprzedają papierosy,
    irysy i sznurowadła.

    O, już się wieczór zaczyna!
    Księżyc wyciąga ręce.
    Najlepsze te małe kina
    w rozterce i w udręce.

    Kasjerka ma loki spadziste,
    króluje w budce złocistej,
    więc bierzesz bilet i wchodzisz
    w ciemność, gdzie śpiewa film:

    szeleszczą gaje kinowe,
    nareszcie inne, palmowe,
    a po chodniku bezkresnym
    snuje się srebrny dym.

    Jakże tu miło się wtulić,
    deszcz, zawieruchę przeczekać
    i nic, i nic nie mówić,
    i trwać, i nie uciekać.

    Srebrzysta struga płynie
    przez umęczone serce
    Drzemiesz w tym małym kinie
    jak list miłosny w kopercie:

    "Ty moje śliczne śliczności!
    Znów się do łóżka sam kładę.
    Na jakimż spotkam cię moście?
    Twój
    Pluszowy niedźwiadek".

    Wychodzisz zatumaniony,
    zasnuty, zakiniony,
    przez wietrzna peryferie
    wędrujesz i myślisz, że

    najlepsze te małe kina,
    gdzie wszystko się zapomina;
    że to gospoda ubogich,
    którym dzień spłynął źle.

    OdpowiedzUsuń