
z akunina, pierwszego tomu pelagii:
mitrofaniusz zawsze powtarzał, że mężczyznę żona czyni, i myśl swoją objaśniał obrazowo z pomocą matematycznej alegorii. mężczyzna to niby jedynka, a kobieta - zero. kiedy każde żyje z osobna, to on wart jest niewiele, ona zaś w ogóle nic, ale wystarczy, by wzięli ślub, i powstaje pewna nowa liczba. jeśli żona jest udana, to staje za jedynką i jej siłę powiększa dziesięciokrotnie. a jeśli kiepska, to pcha się naprzód i tyleż razy mężczyznę osłabia, zamieniając go w zero i jedną dziesiątą.
dopiero co zaczęłam tego białego buldoga czytać, a już wstać na kolację mi się nie chce. świetna sprawa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz