
czasy się zmieniły i pierwszy sekretarz nie jest już pierwszym sekretarzem, a byłym pierwszym sekretarzem, i do kościoła co niedzielę na mszę chodzi. z małżonką, nie-tak-świętobliwą, siada w pierwszej ławce. jak pierwsi, to pierwsi. ona bardziej od niego, bo on pantoflarz, wszyscy o tym wiedzą. i kiedy jemu głowa pęka podczas mszy, ludzie pytać będą: czemu padło na niego?, w sensie, czemu nie na nią..? mentalność wsi jest socjalistyczno-katolicka tudzież katolicko-socjalistyczna, przenajświętsza panienko, królowo polski, maryjo zawsze dziewico, dajże kuroniówki. i kiedy przed samym niemal ołtarzem, przed samym niemal obrazem patronki naszej, królowej śnieżnej, byłemu pierwszemu z głowy galaretowata breja zostaje, to tak, jakby się ziemia zatrzęsła. w epicentrum wydarzeń jest mirabela: bo o jedenastej jest najwięcej śpiewów, ojcze nasz się śpiewa, i tak dalej. oczywiście to przypadek, ale montowali poprzedniego dnia kamerę na ambonie, mirabela, ralf, miron i tymon; wielki moment w historii wsi został uwieczniony w postaci czarno-szaro-białej mieszaniny pikseli, lecz nikt o tym się nie dowie. wszyscy będą jednak zgodni, że to wielka chwila. przypadek to czy palec boży?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz